☕️ Zanim marka zacznie współpracować z jakąkolwiek osobą publiczną, w mojej ocenie zawsze powinna najpierw zadbać ,,o siebie”- tzn. wdrożyć odpowiednie procedury dotyczące kryzysu wizerunkowego, PR, właśnie na takie nieprzewidziane sytuacje.
Bardzo często okazuje się, że w podobnych przypadkach, marka zaczyna szukać winnego, pisze w pośpiechu nieprzemyślane oświadczenia, decyduje się na szybkie zerwanie umowy bez wcześniejszego przeanalizowania jej zapisów itd.
➡️Odpowiednie wdrożenie takiej awaryjnej procedury, przetestowanie poszczególnych kroków, przeszkolenie pracowników i osób współpracujących ma kluczowe znaczenie przy takich współpracach, tym bardziej jeśli są one bardzo medialne, kosztowne, wielozasięgowe. Na marce spoczywa spora odpowiedzialność (nie tylko finansowa), ale i utrata zaufania swoich klientów, którą mogła budować latami – a tego żadne nieprzemyślane oświadczenie i pochopne kroki nie odbudują.
✅ Znaczącym krokiem jest podpisanie umowy o jasnych, ale szczegółowych warunkach.
W praktyce spotykam się z różnymi wersjami: umawianie się przez e-mail lub inny komunikator, niedostosowanie dokumentu do obowiązujących trendów rynkowych i wymagań technicznych, brak uregulowania kwestii wizerunkowych, praw autorskich, licencji, samych warunków współpracy (!), a to tylko początek kuli śnieżnej w przypadku kryzysu wizerunkowego.
Mówi się, że ,,umowy są na złe czasy”. Osobiście jestem zdania, że umowa powinna być instrukcją dla obu stron – wtedy w trakcie współpracy, wdrożenia projektu, zaangażowania wielu podwykonawców i usługodawców mamy pewność, że każdy rozumie warunki i rolę w której bierze udział.
☕️Miałam przyjemność w tym temacie porozmawiać na łamach gazety Rzeczpospolita i udzielić komentarza
Przyjemnej lektury 📰🗞️