Na pierwszy rzut oka to kolejna sprawa z udziałem światowej gwiazdy. W rzeczywistości jednak mamy do czynienia z bardzo ciekawym i pouczającym konfliktem o znak towarowy, który pokazuje, jak działa prawo w sytuacji, gdy mniejsza marka przez lata buduje swoją rozpoznawalność, a później na rynku pojawia się znacznie silniejszy podmiot z oznaczeniem budzącym skojarzenia z tym wcześniejszym. Spór wokół nazwy „Showgirl” nie dotyczy wyłącznie podobieństwa słów. Dotyczy reputacji, widoczności w wyszukiwarkach, sprzedaży produktów i prawa do zachowania własnej tożsamości rynkowej. To kolejna sprawa, która doskonale pokazuje, że marka w branży kreatywnej nie jest dodatkiem do działalności, a jest jej fundamentem.
O czym jest dzisiejszy artykuł:
- O co chodzi w sporze o nazwę „Showgirl” i kto stoi po obu stronach konfliktu
- Dlaczego podobieństwo nazw może stać się problemem prawnym nawet dla globalnej gwiazdy
- Czym jest reverse confusion i dlaczego coraz częściej pojawia się w sporach o marki osobiste
- Jak działa urząd patentowy i dlaczego odmowa rejestracji znaku może mieć znaczenie w procesie
- Gdzie przebiega granica między twórczością artystyczną a użyciem nazwy jako znaku towarowego
- Jakie ryzyka prawne niesie merchandising i rozwijanie marki wokół projektu artystycznego
- Co ta sprawa oznacza dla twórców, influencerów i firm budujących własne brandy
- Jak zabezpieczyć swoją nazwę, zanim zrobi to ktoś inny
Gotowi? No to lecimy 😉

Pełna treść pozwu https://www.courthousenews.com/wp-content/uploads/2026/03/flagg-vs-swift-complaint.pdf
Sprawa Maren Flagg przeciwko Taylor Swift, TAS Rights Management, UMG Recordings i Bravado International Group Merchandising Services jest interesującym i zarazem bardzo podręcznikowym przykładem sporu o znak towarowy w branży rozrywkowej, ale w jego bardziej złożonej odmianie, czyli w formule tzw. reverse confusion. Nie chodzi tu bowiem o typowy przypadek, w którym mniejszy podmiot próbuje „podczepić się” pod renomę większego gracza. Zarzut powódki idzie w przeciwnym kierunku. Twierdzi ona, że to znacznie silniejszy rynkowo podmiot, dysponujący ogromnym zapleczem marketingowym, dystrybucyjnym i merchandisingowym, wszedł na rynek z oznaczeniem na tyle podobnym do jej wcześniej zbudowanej marki, że zaczął wypierać ją z obiegu gospodarczego i percepcji odbiorców. Pozew został wniesiony 30 marca 2026 r. do federalnego sądu w Kalifornii przeciwko Taylor Swift jako osobie fizycznej oraz przeciwko powiązanym z nią podmiotom odpowiedzialnym za zarządzanie prawami, komercjalizację i sprzedaż towarów.

Powódką jest Maren Flagg, występująca zawodowo jako Maren Wade, mieszkająca w Nevadzie artystka, która od co najmniej 2014 r. rozwija projekt i markę CONFESSIONS OF A SHOWGIRL. Z pozwu wynika, że początkowo był to felieton publikowany w „Las Vegas Weekly”, następnie projekt rozrósł się do formy widowiska scenicznego, a później objął także występy na żywo w różnych stanach, książkę, podcast, materiały wideo i obecność internetową. Powódka podkreśla, że oznaczenie to było przez ponad dekadę konsekwentnie używane jako identyfikator jej działalności artystycznej i rozrywkowej, a w 2015 r. zostało zarejestrowane w amerykańskim urzędzie patentowo-znakowym jako znak towarowy dla usług rozrywkowych. Co więcej, rejestracja ta uzyskała status incontestable, a więc szczególnie silną pozycję ochronną w systemie prawa federalnego USA. W praktyce oznacza to, że powódka nie opiera swojej argumentacji wyłącznie na faktycznym używaniu oznaczenia, lecz także na formalnym, utrwalonym prawie ochronnym do zarejestrowanego znaku.

Pozwani mieli natomiast w 2025 r. przyjąć i wdrożyć do obrotu oznaczenie THE LIFE OF A SHOWGIRL. Z treści pozwu wynika, że nie chodziło wyłącznie o tytuł czy element twórczej ekspresji związanej z działalnością muzyczną Taylor Swift. Powódka akcentuje, że oznaczenie to zostało użyte jako source identifier, a więc jako oznaczenie pełniące funkcję znaku towarowego w obrocie gospodarczym. Według pozwu było ono eksponowane w dedykowanej sekcji sprzedażowej „THE LIFE OF A SHOWGIRL SHOP”, nanoszone na konkretne towary, umieszczane na metkach, etykietach wewnętrznych odzieży, opakowaniach i materiałach merchandisingowych. Wśród wskazanych produktów pojawiają się m.in. świece, tumbler, szczotka do włosów, akcesoria osobiste i towary domowe. Powódka twierdzi zatem, że spór nie dotyczy samej artystycznej warstwy projektu, lecz komercyjnego używania nazwy w roli oznaczenia pochodzenia towarów i usług. To rozróżnienie ma w tej sprawie znaczenie fundamentalne, bo pozwala odciąć argumentację od potencjalnej obrony opartej na swobodzie ekspresji twórczej.
Sedno zarzutu sprowadza się do twierdzenia, że THE LIFE OF A SHOWGIRL jest oznaczeniem myląco podobnym do wcześniejszego znaku CONFESSIONS OF A SHOWGIRL. Powódka eksponuje, że oba oznaczenia mają wspólny, ważny człon „OF A SHOWGIRL”, podobną konstrukcję językową oraz zbliżone ogólne wrażenie handlowe. Co istotne, nie ogranicza się ona do czysto słownego porównania dwóch fraz. Wskazuje również na zbieżność pól eksploatacji, grup odbiorców oraz samego segmentu rynku, czyli branży rozrywkowej, widowiskowej i okołolifestylowej. W amerykańskim prawie znaków towarowych analiza podobieństwa nie sprowadza się przecież do pytania, czy dwa oznaczenia są identyczne, lecz czy są na tyle podobne, że przeciętny odbiorca może założyć istnienie związku gospodarczego, organizacyjnego albo licencyjnego między stronami. Powódka buduje więc przekaz, że konsument, widząc intensywnie promowane przez Taylor Swift oznaczenie z członem „showgirl”, może dojść do wniosku, że jej wcześniejsza marka jest częścią tego samego przedsięwzięcia, produktem ubocznym, licencjonowaną linią albo projektem zależnym.
Jednym z najmocniejszych elementów pozwu jest powołanie się na działania samego USPTO. Pozwani złożyli wniosek o rejestrację oznaczenia THE LIFE OF A SHOWGIRL jako znaku towarowego, obejmując nim kilka klas towarów i usług, w tym klasę 41, czyli tę samą kategorię usług rozrywkowych, w której już wcześniej zarejestrowany był znak powódki. Urząd wydał jednak Office Action z odmową rejestracji na podstawie prawdopodobieństwa konfuzji z wcześniejszym znakiem CONFESSIONS OF A SHOWGIRL. Według pozwu badający sprawę urzędnik uznał, że oznaczenia są podobne wizualnie, fonetycznie i koncepcyjnie, a ponadto funkcjonują w obszarach towarów i usług na tyle bliskich, że odbiorcy mogą zakładać związek pomiędzy stronami. Na moment wniesienia pozwu zgłoszenie pozwanych pozostawało zawieszone, a odmowa ze względu na ryzyko konfuzji nie została wycofana. W warstwie procesowej to bardzo istotny element, bo powódka nie musi wówczas przekonywać wyłącznie własną narracją. Może wskazać, że także organ administracyjny odpowiedzialny za ocenę rejestracji znaków dostrzegł ten sam problem.

Powódka idzie jednak krok dalej i twierdzi, że pozwani działali nie tylko świadomie, lecz jako podmioty szczególnie dobrze zorientowane w realiach ochrony znaków towarowych. W pozwie podniesiono, że Taylor Swift i jej zaplecze korporacyjne zarządzają bardzo rozbudowanym portfolio znaków, liczącym ponad 170 aktywnych lub zgłoszonych oznaczeń, a ponadto sami energicznie egzekwują swoje prawa przeciwko osobom sprzedającym nieautoryzowany merch. Ten element nie jest jedynie retorycznym wbiciem szpilki. Ma on wykazać, że pozwani nie są naiwnymi uczestnikami rynku, którzy przypadkiem weszli w kolizję z cudzym znakiem, ale profesjonalnymi graczami, dla których clearance znakowy powinien być rutynowym etapem wdrożenia marki. Z punktu widzenia ewentualnych roszczeń o rozszerzone odszkodowanie, wydanie zysków czy zwrot kosztów zastępstwa procesowego taka narracja służy wykazaniu świadomego i zawinionego charakteru naruszenia.
Najciekawszym aspektem tej sprawy pozostaje jednak konstrukcja ,,reverse confusion„, którą powódka eksponuje niemal jako główną oś całego pozwu. W klasycznej konfuzji towarowej zagrożenie polega na tym, że klient uzna towary lub usługi junior usera za pochodzące od senior usera. W reverse confusion problem jest odwrotny. Ogromna skala działania późniejszego użytkownika sprawia, że to wcześniejszy uprawniony zaczyna być postrzegany jako ten „drugi”, podrzędny, zależny albo wręcz naruszający cudzy brand. Powódka twierdzi, że właśnie to dzieje się tutaj. Przez dwanaście lat budowała markę w niszy show-biznesowej i scenicznej, a następnie jeden, ale za to niezwykle intensywny komercyjnie projekt Taylor Swift zagroził „zalaniem” całego pola wyszukiwania, komunikacji internetowej i rozpoznawalności rynkowej. W pozwie wskazano wręcz, że w wynikach wyszukiwania internetowego treści związane z działalnością pozwanych zaczęły dominować nad oznaczeniem powódki, co utrudnia jej utrzymanie własnej pozycji w kanałach cyfrowych, przez które dociera do odbiorców i zarabia. To bardzo nowoczesne ujęcie szkody znakowej, bo pokazuje, że w gospodarce platformowej naruszenie nie musi ograniczać się do półki sklepowej. Czasem największa szkoda dzieje się w Google, social mediach i indeksach wyszukiwania, gdzie mniejszy brand po prostu przestaje być widoczny.
Na poziomie podstaw prawnych pozew obejmuje trzy roszczenia:
- Po pierwsze, powódka zarzuca naruszenie zarejestrowanego znaku towarowego na gruncie federalnym.
- Po drugie, podnosi false designation of origin i unfair competition w rozumieniu prawa federalnego, a więc działanie, które może wprowadzać w błąd co do pochodzenia, powiązania lub autoryzacji towarów i usług.
- Po trzecie, powołuje się na przepisy kalifornijskie dotyczące nieuczciwych praktyk rynkowych. Ta konstrukcja jest bardzo typowa dla amerykańskich sporów znakowych. Roszczenie federalne buduje główną podstawę odpowiedzialności, a roszczenie stanowe wzmacnia możliwość dochodzenia środków o charakterze restytucyjnym i zakazowym. Nie ma tu procesowej egzotyki, ale jest dobrze przemyślana warstwa strategiczna. Powódka nie rozprasza sprawy na kilkanaście słabszych teorii prawnych, tylko opiera ją na kilku mocnych filarach, które wzajemnie się wspierają.
W części dotyczącej żądań powódka domaga się przede wszystkim nakazu sądowego zakazującego pozwanym używania oznaczenia THE LIFE OF A SHOWGIRL albo innych oznaczeń myląco podobnych do jej znaku jako znaków towarowych lub oznaczeń pochodzenia towarów i usług. Żąda także środka tymczasowego na czas trwania procesu, czyli pełnego zaprzestania dalszego używania spornej nazwy, a także wydania zysków osiągniętych przez pozwanych z jej komercyjnego wykorzystywania, naprawienia szkody, a w odpowiednim zakresie także potrójnego odszkodowania i zwrotu kosztów procesu wraz z pokryciem kosztów reprezentujących jej pełnomocników. Innymi słowy, nie chodzi wyłącznie o „prośbę o zmianę nazwy”. Pozew jest skonstruowany jako pełnowymiarowy atak na dalsze rynkowe funkcjonowanie tego oznaczenia w modelu merchandisingowym i brandingowym.

The Life of a Showgirl – Album by Taylor Swift
Z perspektywy analitycznej warto podkreślić, że ta sprawa nie jest jeszcze rozstrzygnięciem, tylko pozwem, a więc jednostronnym przedstawieniem stanu faktycznego i argumentacji przez powódkę. To ważne, bo tekst pozwu został napisany nie tylko po to, by opisać fakty, ale także po to, by zbudować przekonującą narrację dla sądu już na starcie. I trzeba przyznać, że jest to narracja bardzo starannie zaprojektowana. Powódka zestawia własną wieloletnią, osobistą pracę nad budową marki z ogromem korporacyjnej machiny merchandisingowej pozwanych. Podkreśla formalne prawa do wcześniejszego znaku, wskazuje na odmowę rejestracji wydaną przez urząd, akcentuje rozpoznawalność własnego projektu oraz brak jakiegokolwiek kontaktu ze strony pozwanych. W warstwie storytellingowej przekaz jest jasny: „zbudowałam coś sama przez lata, a teraz potężniejszy gracz próbuje to przykryć w ciągu kilku tygodni”. W sporach dotyczących znaku towarowego (również i w Polsce) taka ,,opowieść” bywa prawnie bardzo użyteczna, bo przekłada abstrakcyjny problem podobieństwa oznaczeń na konkretny uszczerbek w tożsamości marki.
W sensie biznesowym i prawnym ten case ma znaczenie szersze niż tylko kolejny spór celebrytów. Pokazuje on bardzo wyraźnie, że w sektorze rozrywki nazwa projektu nie jest wyłącznie elementem kreacji. Może być także pełnoprawnym aktywem IP, wokół którego buduje się ofertę handlową, produkty, kolaboracje z markami i działania dystrybucyjne. W chwili, gdy oznaczenie zaczyna funkcjonować na metkach, etykietach, w sklepie online i w komunikacji sprzedażowej, przestaje być wyłącznie artystycznym tytułem i wchodzi w obszar klasycznego prawa znaków towarowych. Dokładnie na tym założeniu powódka opiera swoją sprawę. Nie kwestionuje samego prawa Taylor Swift do twórczości, lecz twierdzi, że granica została przekroczona wtedy, gdy podobne oznaczenie zaczęło działać jako komercyjny znacznik pochodzenia w obrocie.
Podsumowując, pozew przedstawia sprawę jako konflikt pomiędzy wcześniejszą, zarejestrowaną i przez lata rozwijaną marką artystyczno-rozrywkową a późniejszym, ale znacznie silniejszym gospodarczo projektem komercyjnym, który według powódki przyjął zbyt podobne oznaczenie i używa go w funkcji znaku towarowego. Istotą sporu nie jest więc sam fakt, że oba tytuły zawierają słowo „showgirl”, ale to, że według powódki późniejszy użytkownik wykorzystuje podobną nazwę w takim natężeniu i w takim modelu sprzedażowym, iż prowadzi to do konfuzji rynkowej, osłabienia jej znaku i przejmowania pola identyfikacyjnego przez dużo silniejszy brand. To właśnie czyni z tej sprawy bardzo dobry materiał na case study z zakresu znaków towarowych, entertainment law i ochrony marek osobistych w gospodarce cyfrowej.

Jeżeli tworzysz markę, prowadzisz działalność kreatywną albo rozwijasz projekt pod własną nazwą, warto sprawdzić, czy Twoje oznaczenie rzeczywiście jest bezpieczne i czy ktoś inny nie buduje już podobnej historii na tym samym rynku. Jedna decyzja podjęta na początku może uchronić Cię przed kosztownym sporem w przyszłości. Jeśli chcesz zweryfikować swoją nazwę, przygotować strategię ochrony marki albo uporządkować kwestie znaków towarowych w swoim biznesie, możesz skontaktować się ze mną i omówić to na spokojnie. Zapraszam na kontakt@prawnikbaryn.com
- Gdy gigant wchodzi na rynek z podobną nazwą. Spór o „Showgirl” z Taylor Swift i lekcja o ochronie marki w branży rozrywkowej.
- Influencerzy, KRRiT i nowe obowiązki w 2026 roku (wzór sprawozdania wraz z instrukcją)
- ,,Influencer nie jest właścicielem swojego wizerunku, dopóki nie podpisze dobrej umowy” – czyli jak określać wizerunek i prawa autorskie w profesjonalnych umowach z myślą o biznesie.
- Czy sztuczna inteligencja może legalnie „mówić cudzym głosem”?
- Kod mObywatela: dlaczego to nie jest pełne open source?